DSCF4857Dwa mecze w ramach europejskich pucharów FIBA i dwie wygrane. Po czterech pod rząd przegranych w Tauron Basket Lidze, PGE Turów zaskoczył swoich fanów i wygrał 50:58 wyjazdowy mecz ze słoweńskim Helios Suns. Spotkanie, które przez cale 40 minut było bardzo wyrównane, zaczęło się dość optymistycznie dla przyjezdnych. Po akcjach Dylewicza, Harrisa i Novaka Turów prowadził 7:10. W drugiej połowie pierwszej ćwiartki jednak przyspieszyli Słoweńcy i po serii 5:0 wyszli na prowadzenie 12:10. 

Ostatnia minuta należała do czarnozielonych. Najpierw trafił Niedźwiedzki a pół minuty po nim swoje pierwsze dwa oczka zdobył Kostrzewski. Na tablicy wyników było więc 12:14.

O drugiej kwarcie można mówić i dobrze, i źle. Pozytywnym faktem jest wygrana 10:14. Z wyniku należy się cieszyć podwójnie, gdyż uzyskano go pomimo bardzo licznych strat. Piłkę gubili wszyscy po kolei: Tatum, Dillon, Harris oraz Dylewicz. Sam tylko kapitan Turów w pierwszej połowie miał trzy straty a zespół aż dziewięć. Na szczęście ten problem był równoważony  skutecznością, która przy zejściu na przerwę wynosiła 50 procent przy ok. 30 procentowym wskaźniku rywali. Stan meczu był 22:28. Jak widać z wyniku oba zespoły stawiały na obronę .

Załamanie koncentracji Turowa nastąpiło w trzeciej ćwiartce. Co prawda podopieczni Piotra Ignatowicza nieźle zaczęli, bo po pół minucie gry prowadzili już 8 oczkami (22:30), ale potem do ataku ruszyli gospodarze. Na cztery minuty przed końcem tej odsłony wyszli na prowadzenie 38:36, w czym mocno pomagali im zgorzelczanie popełniając kolejnych osiem strat. Dość powiedzieć, że w ciągu pół godziny popełnili ich łącznie aż 17! Kwarta zakończyła się wynikiem 22:13 a gospodarze prowadzili 44:41.

Ostatnią odsłonę Tury rozpoczęły „z przytupem” bo od serii 0:7, wychodząc na prowadzenie 44:48. Wreszcie także udało im się osiągnąć właściwy stopień wzajemnej komunikacji, dzięki czemu ostatnią stratę (dziewiętnastą na siedemnaście wcześniejszych), popełnili w połowie tej kwarty. Słoweńcy jednak nie zamierzali się poddawać i po niespełna pięciu minutach wyrównali na 48:48. To najwyraźniej zmobilizowało przyjezdnych, bo wkrótce potem kolejne punkty zdobył Dylewicz, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 48:50. Od tej chwili parkiet należał już tylko do gości. Widząc, jak zwycięstwo wymyka się im z rąk, gospodarze zaczęli faulować. Na szczęście gracze Turowa byli tego dnia dobrze dysponowani w rzutach wolnych i systematycznie „odjeżdżali” rywalom. W ten sposób punktowali Dillon i Dylewicz. Miejscowym natomiast udało się zdobyć już tylko dwa oczka. Efekt był taki, że Tury wygrały tę ćwiartkę 6:14 i zakończyli spotkanie wynikiem 50:58.

Mimo nie zachwycającej gry PGE Turów pokazał na tle przeciwnika, że gra zespołowo. Dwucyfrowe zdobycze zanotowali Dylewicz, Dillon, Tatum i Kostrzewski. Absolutnym liderem słoweńskich Słońc był Hugh Robertson, zdobywca 19 oczek. To jedyny ich zawodnik, który zdobył więcej niż 10 punktów. Należy podkreślić, że PGE Turów z dwoma zwycięstwami jest liderem grupy I w rozgrywkach Pucharu FIBA.

Janusz Grzeszczuk

Foto: GRE

Helios Suns Domzale - PGE Turów Zgorzelec 50:58 (12:14, 10:14, 22:13, 6:17)

Helios: Robertson 19, Zagorac 9, Atanacković 6, Cakarun 6, Cohn 4, Mocnik 4, Lelić 2, Bjelić 0, Korosec 0.

PGE Turów: Dylewicz 13, Dillon 12, Tatum 11, Kostrzewski 10, Harris 6, Novak 4, Niedźwiedzki 2, Krestinin 0, Karolak 0.

Dodaj komentarz


Najnowsza Gazeta

300

Reklama

Repertuar kin

  1. .
  2. .
  3. .
  4. .

Zgorzelec

PoZa NoVa

 

Przerwa

 

 

 

 Bogatynia

Kadr

 

Przerwa

 

Lubań

Wawel

 

Przerwa

 

 

Görlitz

Filmpalast

 

Przerwa

 

 

next
prev

Kursy walut

KUPNO SPRZEDAŻ
euro EUR 4.4200zł 4.4600zł
usd USD 4.0100zł 4.1600zł
czk CZK 0.1620zł 0.1650zł

Kurs z dnia: 2020-05-28

Pogoda

booked.net