DSCF4609Znowu koszykarze ze Zgorzelca nie potrafili postawić przysłowiowej „kropki nad i”. W wyjazdowym meczu z Anwilem Włocławek PGE Turów przegrał 87:84. Tak naprawdę to podopieczni trenera Ignatowicza przegrali z Davidem Jelinkiem. Brodaty Czech zdobył w tym spotkaniu aż 39 oczek, czyli bez mała połowę wszystkich zdobyczy swojego zespołu.

 

 

 

 

Zgorzelczanie od początku mieli kłopoty ze skutecznością ofensywy gospodarzy. Już w pierwszej kwarcie defensorzy przyjezdnych nie potrafili zatrzymać Davida Jelinka. To jego trafienia po sześciu minutach gry dały „rottweilerom” dziesięciopunktowe prowadzenie. W pozostałym czasie Turów zdołał nieco nadrobić straty więc pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 24:18.

W drugiej kwarcie czarnozieloni sprawiali wrażenie, jak gdyby potrafili się pozbierać po laniu z pierwszej. Dwukrotne trafienie z dystansu Jakuba Karolaka sprawiło, że wynik już tak jednoznacznie nie wskazywał na przewagę włocławian. Co więcej wygrali tę odsłonę 18:19, ale przy zejściu na przerwę pozostało jeszcze do odrobienia pięć oczek.

Trzecia kwarta wyglądała jeszcze lepiej. Po dobitce Niedźwiedzkiego w połowie ćwiartki wynik był bliski remisu (50:47), a rzut Novaka jeszcze bardziej zniwelował różnicę bo do jednego punktu (50:49). Niestety trójka „Skiby” znowu pozwoliła odskoczyć Anwilowi. Wtedy nastąpiło przebudzenie Filipa Dylewicza. Po trafionym wolnym Karolaka Dylu ruszył do ataku. Najpierw po szybkim ataku trafił pierwszą trójkę, a by niespełna pół minucie powtórzyć swój wyczyn. Wedy Turów prowadził 53:56. Niestety radość nie trwała długo. Kilka chwil potem znowu Jelinek trafił z dystansu. Po tym rzucie miał na swoim koncie już 26 punktów. Kolejny remis dla zgorzelczan dał Harris, który dobił niecelny rzut kolegi. Wtedy znowu Czech i było 61:58. Na siedem sekund przed końcem trzeciej ćwiartki do kosza trafił Novak. Rzut początkowo zaliczono za trzy, lecz chwile potem zakwalifikowano jako dwupunktowy. Przed decydującą (wydawałoby się rozgrywką) było więc 61:60 dla gospodarzy.

Czwartą kwartę mocno rozpoczęli zgorzelczanie. Najpierw Novak – tym razem już bez żadnych wątpliwości – trafił tróję a po nim Karolak z szybkiego ataku dołożył dwa oczka. Po wsadzie Harrisa i dwóch kolejnych trafieniach Dillona Turów uzyskał największą w tym meczu, bo sześciopunktową przewagę (66:72). I znowu radość nie trwała długo. Dwa dystansowe rzuty Diduszki i Jelinak przywróciły remis (72:72). Skończyła się natomiast dobra passa Turowa. Do kosza nie trafiali kolejno Dillon i Novak. Za to z trójką znowu pokazał się Diduszko. Przy stanie 75:72 rzucił i trafił za trzy Novak. Siedemnaście sekund przed planowym końcem meczu Skiba zbył dwa oczka. Kiedy wydawało się, że jest już po meczu, dwa wolne wykorzystał Niedźwiedzki, co dało Turowowi szanse na wygraną w dogrywce (77:77).

W dodatkowej części meczu bardziej skoncentrowani i zmotywowani byli gospodarze. Co prawda po trafieniu Karolaka Turów prowadził 78:80 a prowadzenie do 80:83 po trzech celnych rzutach wolnych dał czarnozielonym Dylewicz, ale to wszystko, na co nasz zespół było stać. Dwa rzuty Skibniewskiego z dystansu dały stan 86:83. Sfaulowany na 10 sekund przed końcem Daniel Dillon wykorzystał tylko jedną z dwóch szans. Było 86:84. Podobną skutecznością popisał się Piotr Stelmach (87:84). I kiedy zgorzelczanie znowu byli przy piłce, szansę na drugą dogrywkę zaprzepaścił Tatum. Nie trafił trzypunktowego rzutu oddanego na 2 sekundy przed końcową syreną i było po meczu. Trzecia przegrana na cztery mecze stała się faktem i Turów obecnie zajmuje odległe, bo 13 miejsce w tabeli TBL.

PGE Turów sprawia wrażenie, jak by był ciągle na etapie zgrywania. Poza spotkaniem z Toruniem mecze wyjazdowe przegrywa minimalnie w ostatnich chwilach. Potwierdza zapowiedź trenera, że jego zespół będzie grać falami: raz bardzo dobrze a raz bardzo źle. To się potwierdza. Daje jednak nadzieję na stabilizację formy tym bardziej, że na sobotni mecz trudno narzekać. Aż pięciu graczy miało dwucyfrowe zdobycze punktowe a dwóch: Dillon (19 pkt/10 zbiórek) i Harris (10 pkt/14 zbiórek) miało double-double. Kolejny mecz Turów rozegra z tradycyjnie trudnym przeciwnikiem, jakim jest Rosa Radom. W PGE Turów Arenie spotykamy się 31 października dopiero o 20.00.

Janusz Grzeszczuk

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 87:84 (24:18, 18:19, 19:23, 16:17, d. 10:7)

Anwil: Jelinek 39, Skibniewski 17, Diduszko 8, Łączyński 8, Dmitriew 6, Tomaszek 5, Stelmach 3, Bristol 1, Kukiełka 0.

PGE Turów: Dillon 19, Novak 16, Dylewicz 13, Karolak 12, Harris 10, Niedźwiedzki 9, Tatum 5, Kostrzewski 0, Krestinin 0.

Dodaj komentarz


Najnowsza Gazeta

300

Reklama

Repertuar kin

  1. .
  2. .
  3. .
  4. .

Zgorzelec

PoZa NoVa

 

Przerwa

 

 

 

 Bogatynia

Kadr

 Tu i teraz

"Tu i teraz"

24 - 26.07.2020r.

 

Lubań

Wawel

turu
 

"Turu. W pogoni za sławą"

17 - 30.07.2020r.

 

 

 

Görlitz

Filmpalast

 Lassie

"Lassie"

28 - 29.07.2020r.

 

 

next
prev

Kursy walut

KUPNO SPRZEDAŻ
euro EUR 4.4100zł 4.4550zł
usd USD 3.9600zł 3.9800zł
czk CZK 0.1660zł 0.1680zł

Kurs z dnia: 2020-07-13

Pogoda

booked.net