Wygrana z ambitnym beniaminkiemKoszykarze PGE Turów wygrali wyjazdowy mecz z Polfarmexem Kutno 70:83. Końcowy wynik nie odzwierciedla jednak zaciętości spotkania i towarzyszących mu emocji. Beniaminek bowiem stawiał mistrzowi Polski trudne warunki. Nie pozwalał zgorzelczanom na zdobycie oszałamiającej przewagi, niwelując ją z 16 oczek pod koniec drugiej kwarty do 3 punktów w końcówce trzeciej.

 

 

Gospodarze rozpoczęli mecz z animuszem, szybko zdobywając cztery punkty. Po akcjach Taylora, Zigeranovicia i Collinsa czarnozielonym udało się wyjść na prowadzenie, lecz chwilę potem je stracili. Stan delikatnej równowagi trwał czwartej minuty, kiedy najpierw Kulig a potem Dylewicz dali swojemu zespołowi pięciopunktowe prowadzenie. Utrzymywało się ono już do końca tej części spotkania z tym, że trójka Karolaka rzucona na pięć sekund przed syreną ogłaszającą koniec ćwiartki dała zgorzelczanom stan 19:27.

Po wznowieniu gry Turów zaczął szybko powiększać przewagę. Po trafieniach Zigiego, Collinsa, Taylora, Kuliga i Chylińskiego na niespełna dwie minuty przed przerwą wynosiła ona aż 16 punktów (29:45). Trójka Wołoszyna trafiona tuż przed zejściem do szatni zniwelowała ją do 13 oczek.

Kiedy zaczęło się wydawać, że wszystko zmierza do kolejnego trzycyfrowej zdobyczy dla gości, sprawy przyjęły odwrotny obrót. Po zachowaniu zgorzelczan poznać było dekoncentrację. Zachowywali się tak, jak gdyby ten mecz już chcieli mieć za sobą. Najwyraźniej byli poirytowani nieustępliwością i agresją przeciwnika, co doprowadzało do nie sportowych spięć. Za takie właśnie zachowanie, po dwóch przewinieniach technicznych parkiet musiał opuścić Mardy Collins. Gra przyjezdnych nieco się wtedy posypała. Na fali za to był Kamil Łączyński (nowy nabytek Polfarmexu) oraz Patrik Auda. To głównie za ich sprawą po siedmiu minutach tej kwarty gospodarze zbliżyli się do przyjezdnych na trzy oczka (51:54). Na szczęście w drużynie ze Zgorzelca formy nie traci Michał Chyliński (trzy trójki w tej odsłonie) i Vlad Moldoveanu. To oni wspierani przez Taylora i Wrighta uratowali remis w tej ćwiartce (21:21), co pozwoliło utrzymać dwucyfrową przewagę (55:66).

Różnica dzieląca rywali po 30 minutach gry nie była tak duża, aby zniechęcić gospodarzy do walki o zwycięstwo. Zaraz po rozpoczęciu ostatniej części spotkania, serią 5:0 zniwelowali ją do sześciu, a chwilę potem nawet po pięciu oczek (62:67). Wtedy jednak Turów, czujący najwyraźniej na plecach coraz bardziej gorący oddech gospodarzy, znowu przyspieszył. Skórę swojemu zespołowi uratował jak zwykle Chyliński (6 punktów w tej kwarcie). Przy różnicy oscylującej w granicach 6-8 punktów, Polfarmex zaczął szukać swojej szansy w nieskuteczności rzutów wolnych przeciwnika. Zaczął się więc koncert fauli, które – na szczęście dla kibiców Turowa – ich pupile zamieniali na punkty. Dało to końcowy wynik 70:83, co dość dobrze obrazuje zarówno zaciętość zawodów, jak i różnicę pomiędzy zespołami. Akcją meczu okrzyknięto wsad, jaki wykonał „lotnik" Wright po podaniu Collinsa z linii bocznej.
Janusz Grzeszczuk

Polfarmex Kutno - PGE Turów Zgorzelec 70:83 (19:27, 15:18, 21:21, 15:17)

Polfarmex: Łączyński 19, Auda 15, Wołoszyn 10, Fletcher 10, Mitchell 9, Johnson 4, Malczyk 3, Grochowski 0, Bartosz 0, Jakóbczyk 0.

Turów: Chyliński 17, Taylor 13, Moldoveanu 10, Zigeranovic 9, Kulig 8, Dylewicz 7, Collins 6, Wright 6, Czyż 4, Karolak 3, Gospodarek 0.

Na zdjęciu: Chyliński, Wright

Dodaj komentarz


Najnowsza Gazeta

300

Reklama

Repertuar kin

  1. .
  2. .
  3. .
  4. .

Zgorzelec

PoZa NoVa

 

Przerwa

 

 

 

 Bogatynia

Kadr

 

Przerwa

 

Lubań

Wawel

 

Przerwa

 

 

Görlitz

Filmpalast

 

Przerwa

 

 

next
prev

Kursy walut

KUPNO SPRZEDAŻ
euro EUR 4.4200zł 4.4600zł
usd USD 4.0100zł 4.1600zł
czk CZK 0.1620zł 0.1650zł

Kurs z dnia: 2020-05-28

Pogoda

booked.net