turów-logoGrając składem okrojonym o Mardy Collinsa i Chrisa Wrighta koszykarze PGE Turów pokonali MKS Dąbrowa Górnicza 86:92. Było to typowe spotkanie ligowe, w którym liczyło się zwycięstwo i punkty, nie zaś efektowne fajerwerki. Z tego pewnie powodu trener Rajković często korzystał z drugiego garnituru zawodników.

 

 

 

 

Najważniejsi zawodnicy zazwyczaj odpoczywali na ławce rezerwowych wchodząc w momentach zagrożenia wyniku. Nawiasem mówiąc momentów takich nie brakowało.

Turów pokazał moc

Mecz rozpoczął się od demonstracji siły gości, którzy szybko zdobyli sześciopunktową przewagę (2:8). Miejscowi jednak nie spuścili głów i zaczęli się mistrzom odgryzać. Po rzucie McKey’a wyszli nawet na prowadzenie 11:10. Zgorzelczanie natychmiast zareagowali. Damian Kulig i Michał Chyliński serią 0:6 szybko przywrócili na parkiecie właściwy porządek. Do łowców punktów w drużynie przyjezdnych dołączył Vlad Moldoveanu, Kuba Karolak i Mike Taylor. Na dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty różnica wynosiła już 10 oczek na korzyść Turowa (18:28). Pierwsza odsłona zakończyła się stanem 26:32.

Gwałtowna przemiana

W drugiej kwarcie zdumieni widzowie szeroko otwierali oczy, gdyż na pakiecie działy się rzeczy niezwykłe. Drużyna z Dąbrowy Górniczej pokazała swoje nieznane dotąd atuty. Mowa o takich zawodnikach jak Ken Brown,  Piotr Szymański i David Weaver. Z bardzo dobrej strony pokazali się także Myles McKay i Dalton Pepper.Prowadzili z Turowem otwartą, pozbawioną kompleksów grę. Ich najsilniejszą bronią były rzuty z dystansu. Jeszcze na minutę przed przerwą Turów przegrywał dziewięcioma oczkami (56:47). Dwa celne rzuty Filipa Dylewicza z dystansu szybko zmniejszyły przewagę gospodarzy do trzech punktów (56:53) i przy takim wyniku zespołu udały się do szatni.

Kwarta na remis

Po zmianie stron intensywność gry spadła. Skutkiem tego była mniejsza ilość punktów zdobywanych przez obie drużyny. Przyjezdni najwyraźniej wzięli na przeczekanie, jednocześnie nie pozwalając rywalom na uzyskanie znaczącej przewagi. Trzeba zauważyć, że ci utrzymywali ją przez większą część tej ćwiartki. Na dwie minuty przed końcem odsłony Zigeranović doprowadził do remisu 69:69. Pięć punktów z rzędu graczy Dąbrowy ponownie dały jej prowadzenie. Trafienie Karolaka spod kosza dały remis 18:18 w tej ćwiartce i wynik 74:71 przed decydującą kwartą.

Emocje do ostatniej sekundy

Zgodnie z przewidywaniami najwięcej emocji było w ostatnich 10 minutach. Po akcji 2+1 Michała Chylińskiego zespół Turowa wyrównał stan meczu (76:76). Chwilę później dzięki celnym wolnym Kuliga, goście wyszli na prowadzenie. Gospodarze za wszelką cenę dążyli do zmiany losów spotkania. Ambitnie walcząc, jeszcze raz doprowadzili do remisu (82:82). Końcówka należała jednak do gości. Ostatnie 30 sekundach to seria fauli graczy MKS-u. Prawdopodobnie liczyli na nieskuteczność zgorzelczan w rzutach wolnych oraz swoje szczęście w kontrach. Nic takiego się nie stało. Kulig, Moldoveanu i Chyliński nie pomylili się ani razu. Zdobyli łącznie 6 oczek, czym ustalili wynik spotkania na 86:92. Dwucyfrowe zdobycze punktowe w drużynie Turowa zaliczyli: Kulig, Chyliński, Moldoveanu i Taylor. Czarnozieloni dalej pozostają jedyną drużyną w TBL bez porażki.

Janusz Grzeszczuk

MKS Dąbrowa Górnicza - PGE Turów Zgorzelec 86:92 (26:32, 30:21, 18:18, 12:21)

MKS: Brown 26, Weaver 14, Szymański 12, McKay 9, Pepper 9, Metelski 6, Koelner 4, Dziemba 3, Zmarlak 3, Małecki 0.

PGE Turów: Kulig 18, Chyliński 16, Moldoveanu 14, Taylor 12, Karolak 8, Wiśniewski 6, Jaramaz 5, Zigeranović 3, Nikolić 2, Gospodarek 0.

Dodaj komentarz


Najnowsza Gazeta

300

Reklama

Repertuar kin

  1. .
  2. .
  3. .
  4. .

Zgorzelec

PoZa NoVa

 

Przerwa

 

 

 

 Bogatynia

Kadr

 Tu i teraz

"Tu i teraz"

24 - 26.07.2020r.

 

Lubań

Wawel

turu
 

"Turu. W pogoni za sławą"

17 - 30.07.2020r.

 

 

 

Görlitz

Filmpalast

 Lassie

"Lassie"

28 - 29.07.2020r.

 

 

next
prev

Kursy walut

KUPNO SPRZEDAŻ
euro EUR 4.4100zł 4.4550zł
usd USD 3.9600zł 3.9800zł
czk CZK 0.1660zł 0.1680zł

Kurs z dnia: 2020-07-10

Pogoda

booked.net