Tury WKK 36W czwartek 16 marca koszykarze PGE Turów rozegrali na własnym parkiecie derby Dolnego Śląska. Podejmowali zespół WKK Wrocław, który pokonał gospodarzy 79:101. W przekroju całego sezonu czarnozieloni dali się zresztą poznać jako drużyna bardzo gościnna. Prawie wszyscy rywale wyjeżdżali obradowani po 2 punkty każdy. Zresztą na wyjazdach Turów bardzo rzadko dawał rywalom powód do frustracji. Przegrywali także tam.

Zapraszamy do Galerii!


Czwartkowe spotkanie zaś zaczęło niespodziewanie od wysokiego prowadzenia Turowa. W pewnym momencie pierwszej kwarty miejscowi prowadzili aż 18 punktami (24:6). Potem jednak wrocławianie wzięli się do roboty i po serii 0:6 dogonili gospodarze na 12 oczek (24:12). Takim właśnie wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona meczu. W drugiej już nie było tak różowo. Obrona, a zwłaszcza atak zagrał na znacznie niższej skuteczności. Powodem była utrata najwyższego w zespole Filipa Pruefer, który doznał skręcenia kostki i resztę meczu przesiedział na ławce. Wtedy trener z Wrocławia wpuścił na boisko niższych, ale silnych zawodników, którzy bez większych problemów penetrowali strefę podkoszową, z której zdobywali kolejne punkty. Taktyka okazała się na tyle skuteczna, że WKK wygrał tę kwartę 21:29. Przewaga wypracowania w pierwszej ćwiartce spowodowała jednak, że na przerwę do szatni zespoły schodziły przy prowadzeniu Turowa 45:41. Równia pochyła ściągająca Turów w dół pojawiła się już na początku trzeciej odsłony. Wrocławianie rozpoczęli ją od serii 0:8, na którą zgorzelczanie odpowiedzieli zresztą w podobnym stylu. Walka cios za cios skończyła się do połowy tej części spotkania. Im bliżej przerwy, tym więcej błędów popełniała obrona. Miejscowi popełniali straty, spośród których najbardziej bolały te niewymuszone. Słabo spisywał się atak więc nic dziwnego, że przyjezdni wygrali tę kwartę 14:27. Prawdziwa tragedia rozegrała się jednak w ostatniej odsłonie. Turów właściwie nie istniał ani pod swoim, ani pod koszem rywali. Zespół grał zrywami, które pozwalały na zachowanie resztek twarzy. Ostatecznie rywale w końcówce kwarty rozgromili ich z wynikiem 20:33, co dało końcowy wynik 79:101. Inaczej nie mogło być skoro Turów w całym meczu zaliczył zaledwie 27 zbiórek (23 w obronie i 4 w ataku), podczas gdy WKK zbierało piłkę 45 razy, z czego 11 w ataku i 34 w obronie. Znani z boiskowego cwaniactwa wrocławianie prowokowali Turów do popełniania fauli. Na linii rzutów osobistych stawali 31 razy, z których zdobyli 22 punkty. Tury natomiast miały do wykorzystania 20 prób, z których zdobyli 12 punktów. Tego było dla widowni za wiele. Kibice zgromadzeni na „żylecie” byli wściekli zarówno na graczy, jak i na trenera. Zawodników mobilizowali do gry w sposób nie nadający się do cytowana, zaś okrzykami „zmienić trenera” dawali do zrozumienia, co myślą o jego pracy z drużyną. Obecnie nikt już nie ma złudzeń co do szans pozostania PGE Turów w Suzuki I Lidze Mężczyzn. Nie jest wykluczone więc, że co bardziej wartościowi już negocjują przejście do innych klubów na następny sezon.
J.G.

Foto: GRE

Najnowsza Gazeta

300

Reklama

Kursy walut

KUPNO SPRZEDAŻ
euro EUR 4,2600zł 4,3100zł
usd USD 4,0300zł 4,0200zł
usd CHF 4,4400zł 4,5600zł
usd GBP 5,0100zł 5,0012zł
czk CZK 0.1800zł 0.1940zł

Kurs z dnia: 2024-05-24

Pogoda

+8
°
C
+11°
+
Zgorzelec
Wtorek, 16
Środa
+ +
Czwartek
+ +
Piątek
+10° +
Sobota
+10° +
Niedziela
+ +
Poniedziałek
+ +
Prognoza 7-dniowa